Nawigacja

Facebook

Losowa Fotka

Aktualnie online

· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 16
· Najnowszy użytkownik: maro

2. Audrey Mestre

Wydarzenie miało miejsce w czasie oficjalnej próby bicia rekordu świata w kategorii No Limits na głębokości 171 metrów. Odbywało się ono z udziałem widzów, przedstawicieli mediów, sponsorów i innych oficjeli. Pikanterii dodawał mu fakt, że rekord miała ustanowić kobieta – Audrey Mestre - żona Pipina, dzierżącego dotychczasowy rekord (162 metry). Pipin, mimo iż skrzętnie ukrywał to przed otoczeniem, był śmiertelnie zazdrosny o pozycję najgłębszego człowieka świata, oraz o uwagę mediów, która po treningowych nurkowaniach Audrey na głębokość 166 i 170 metrów, odwróciła się od niego właśnie ku niej. Niewykluczone, że ta zazdrość była pierwotną przyczyną tragedii – śmierci Audrey. Na temat całego wydarzenia toczyły się zażarte dyskusje na freedivingowych forach internetowych, napisano o nim dziesiątki artykułów w prasie, wyemitowano szereg audycji telewizyjnych, a nawet powstała jedna, wyłącznie jemu poświęcona książka („The Last Attempt” Carlosa Serra). Prawdopodobnie w dużej części poświęcony jej będzie również powstający obecnie film Jamesa Camerona „The Dive”.

Przytoczmy pisany przeze mnie na gorąco w 2002 roku opis tamtych wydarzeń:

1. Republika Dominikany, kilka mil w morze od La Romana, 12 października 2002 r. godzina 15:00 lokalnego czasu; Audrey bierze ostatni głęboki oddech i szarpie liną uruchamiającą windę, która ma zawieźć ją 171 m. w dół. Już początek nurkowania zdaje się zapowiadać kłopoty - winda nie chce ruszyć. Dopiero po trzeciej próbie razem ze swoją pasażerką pogrąża się w odmętach.

2. 1 min. 42 sekundy później winda zatrzymuje się na zaplanowanej głębokości 171 m. Audrey odczepia 90-kilogramowy balast i próbuje uruchomić balon, który w ciągu niecałej półtorej minuty ma wynieść ją na powierzchnię. Tu zaczynają się problemy - operacja ta trwa nienaturalnie długo. Wygląda jakby butla z powietrzem służącym do napełnienia balonu była pusta. Czyżby był to wynik zaniedbania kogoś odpowiedzialnego za sprawdzenie sprzętu? Do pomocy rusza najgłębszy (i jak się za chwilę okaże JEDYNY!!!) safety diver – nurkujący na trimixie Pascal Bernabe. Próbuje dopełnić balon mieszanką ze swojego automatu. Wreszcie winda powoli rusza.

3. Niestety, po 25 sekundach zatrzymuje się definitywnie pokonawszy zaledwie 7 metrów. Bernabe ponownie próbuje dopompować balon. Bezskutecznie. Nie wiemy dlaczego – być może balon jest pęknięty ? W rezultacie Audrey pozostaje na głębokości 164 metrów przez kolejnych 30 sekund.

4. Wreszcie, po upływie 2 minut i 37 sekund od rozpoczęcia nurkowania Audrey zaczyna znów powoli się wynurzać. Prawdopodobnie widząc brak szans na wyniesienie przez balon, a być może po prosu działając instynktownie podejmuje próbę wydobycia się na powierzchnię przez podciąganie rękami na linie opustowej – tak jak w konkurencji Variable Ballast. Jednak kolejne metry pokonuje z prędkością daleko odbiegającą od tej, jaką zapewniłby jej prawidłowo napełniony balon. Tymczasem minuty spędzone w bezdechu przy ciśnieniu dochodzącym do 18 ATA i stres, który w tej sytuacji niewątpliwie musiał być jej udziałem robią swoje. Reszty dopełniają toksyczność tlenowa i narkoza azotowa – po 3 minutach i 50 sekundach od startu, na głębokości 120 metrów Audrey traci przytomność i zaczyna opadać w Wielki Błękit.

5. To jeszcze nie koniec. Cztery metry poniżej zostaje złapana przez Pascala Bernabe, który obserwując rozwój wydarzeń i zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, cały czas podąża za nią i stara się asekurować. To, co Pascal powinien zrobić w tym momencie, to uruchomić balon awaryjny. W taki awaryjny balon wyposażeni byli np. wszyscy safety diverzy w zespole Umberto Pelizzariego. W razie problemów balon zostaje błyskawicznie przypięty do nadgarstka freedivera i w ciągu kilkudziesięciu sekund wynosi go na powierzchnię. Niestety, mimo że przy nurkowaniu na tak ekstremalną głębokość, zdrowy rozsądek nakazuje uznać balon awaryjny za wyposażenie niezbędne i obowiązkowe, Pascal go nie posiada.

6. Dlatego wynurza się dalej z nieprzytomną Audrey by wreszcie zatrzymać się na 90 metrach. W ciągu ostatnich 3 minut pokonuje 81 metrów ! Bez przystanków dekompresyjnych! Sprowadza tym poważne zagrożenie dla swojego zdrowia i życia, i dalej wynurzać się już nie może.

7. Na 85 metrze (dopiero!!!) ma jakoby znajdować się kolejny safety diver – Wiky Ojrales nurkujący, uwaga : na sprężonym powietrzu (!!!). Tak, tak nie pomyliłem się, na powietrzu, nie na trimiksie! On mógłby odebrać Audrey od Pascala i wynurzać się z nią dalej. Mógłby, gdyby był na swoim stanowisku. Niestety, nie ma go. A może jednak jest, ale zamroczony azotem nie dostrzega tego, co dzieje się wokół niego? Tak czy inaczej Audrey pozostaje na głębokości 90 metrów kolejne półtorej minuty czekając aż ktoś inny odbierze ją od Pascala.

8. Tymczasem przenieśmy się na powierzchnię. Nurkowanie, które zaplanowane było na około 3 minut trwa już prawie o dwie minuty dużej. Początkowe radosne oczekiwanie wielkiego sukcesu powoli przeradza się w narastające napięcie. Jeszcze nie dla wszystkich zgromadzonych na łodziach widzów jest oczywiste, że dzieje się coś złego. Na razie tylko osoby z najbliższego otoczenia zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Wreszcie Pipin, pełniący rolę bezdechowego safety divera, którego rolą było asekurowanie Audrey na ostatnich 20 metrach podejmuje dramatyczną decyzję. Zakłada sprzęt SCUBA i w błyskawicznym tempie opada w poszukiwaniu ukochanej (?) żony.

9. Dociera do Pascala Bernabe, odbiera od niego nieprzytomną Audrey i w astronomicznym tempie, ryzykując chorobę dekompresyjną wynurza się.

10. Po 8 minutach i 42 sekundach od rozpoczęcia nurkowania Audrey znajduje się na powierzchni. Szanse na pomyślną reanimację są w tym momencie właściwie żadne. Jednak biorąc pod uwagę to, że jej organizm był przyzwyczajony zarówno do ekstremalnych głębokości jak i do długiego pozostawania w bezdechu oraz to, że znajdowała się ona w znakomitej formie fizycznej minimalna nadzieja jeszcze istnieje. A właściwie istniałaby pod warunkiem przeprowadzenia pełnej akcji reanimacyjnej z wykorzystaniem całego niezbędnego sprzętu medycznego jak choćby defibrylator, którego obecność przy zabezpieczaniu wydarzenia tego typu wydaje się oczywistością. Niestety, jedyne co mogą zaoferować organizatorzy z IAFD to ręczny masaż serca i sztuczne oddychanie metodą usta – usta. Nic więc dziwnego, że reanimacja nie daje rezultatów. Po przewiezieniu na ląd lekarze w miejscowym szpitalu stwierdzają zgon.

Analiza

Jak wiadomo z napisanej w kilka lat po wydarzeniu przez Carlos Serra – byłego prezesa IAFD - książki „The Last Attempt” wysoce prawdopodobna jest hipoteza sugerująca, że brak powietrza w butli napełniającej balon wypornościowy nie był tragicznym w skutkach niedopatrzeniem, ale celowym działaniem samego Pipina. Do tego czynu miała go pchnąć pycha i zazdrość o pozycję superchampiona głębin. Jednak nawet gdyby było inaczej, to organizatorom z IAFD i tak można zarzucić jedno karygodne zaniedbanie: brak właściwej asekuracji, która w nurkowaniu na taką głębokość powinna być czymś oczywistym. Zreasumujmy więc wnioski wynikające z przedstawionego powyżej opisu:

1. Pierwszy zarzut, to brak backupu na wypadek awarii podstawowego systemu wynoszącego nurka na powierzchnię. Po „awarii” pierwszej i jedynej butli Audrey nie miała w zapasie innego źródła napełniania balonu. Oczywiście nikt z ekipy IAFD (może poza samym Pipinem, o ile domniemania Carlosa Serra są słuszne) nie zakładał, że ktoś mógłby wysłać Audrey w głębiny z pustą butlą. Jednak z różnymi awariami sprzętu należy liczyć się zawsze. Nawet gdyby butla była pełna, to przecież mogły mieć miejsce i inne problemy jak np. zacięcie się zaworu. Dlatego w nurkowaniu na taką głębokość butla zapasowa i dodatkowo kamizelka z niezależnym zasilaniem (mniej więcej taka, jaką posługiwał się Jacques na filmie „Wielki Błękit”) wydają się absolutną koniecznością. Tych jednak nie było.

2. Druga sprawa, to skandalicznie mała ilość nurków zabezpieczających. Według przepisów stworzonych przez sam IADF, powinni oni być rozmieszczeni co 20 metrów, co przy głębokości 171 metrów daje około ośmiu sprzętowców. Jak wiemy było ich zaledwie dwóch, z czego jeden zamroczony narkozą azotową, z racji oddychania powietrzem na głębokości 90 metrów. Dodatkowo żaden z nich nie był wyposażony w balon służący do awaryjnego wyekspediowania Audery na powierzchnię.

3. I kwestia ostatnia – brak zabezpieczenia medycznego na powierzchni. Mimo pierwotnych zapewnień Pipina, na łodzi, z której przeprowadzano nurkowanie nie było medyków. Jedyny obecny lekarz był … dentystą (!!!). Brak było defibrylatora.

Jednym słowem Pipin i IAFD zorganizowali to nurkowanie w sposób niewyobrażalnie lekkomyślny, co zresztą było typowe dla wszystkich nurkowań tej organizacji. Pipin zawsze lekceważył kwestie bezpieczeństwa i dojście do tragedii w jego ekipie było w gruncie rzeczy kwestią czasu (nb. co najmniej dwa wypadki śmiertelne z udziałem nurków sprzętowych w tej ekipie miały miejsce wcześniej). Warto zauważyć, że o ile hipoteza Carlosa o celowym doprowadzeniu do katastrofy przez Pipina jest prawdziwa, to w przypadku gdyby IAFD stosowała odpowiednie zabezpieczenia, nie miałby on szans na sfinalizowanie swojego zbrodniczego planu. O ile bowiem brak powietrza w jednej, jedynej butli można było zrzucić na karb niedopatrzenia, to w przypadku istnienia butli zapasowej i kamizelki wypornościowej trzeba by opróżnić i je. W tej sytuacji nikt nie uwierzyłby w to, że trzy niezależne zbiorniki były puste za sprawą nieszczęśliwego przypadku i do akcji z pewnością wkroczyłby prokurator. Wątpię by wobec takiej perspektywy Pipin zdecydował się był na realizację swych zamiarów, a Audrey, być może wciąż by żyła.


Autor: Tomek "Nitas" Nitka


Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.01
1,464,267 Unikalnych wizyt